Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Arka Gdynia

Lechia Gdańsk

Bałtyk Gdynia

Asseco Prokom Gdynia

Trefl Sopot

Lotos Gdynia

Atom Trefl Sopot

TPS Rumia

Trefl Gdańsk

Vistal Łączpol Gdynia

Arka Rugby Gdynia

Lechia Rugby Gdańsk

Ogniwo Sopot

Lotos Gdańsk

Nasz autor

obrazek

Paweł Jóźwiak
(ostatnie artykuły autora)

Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania fotograf. Miłośnik górskich wycieczek i zapalony rowerzysta. Nałogowy słuchac...

Jak równy z równym

Opublikowano: 22.11.2012r.

W meczu 4. kolejki Europejskiej Ligi Mistrzy ATOM Trefl Sopot okazał się zespołem nieznacznie słabszym od Rabity Baku. Klubowe wicemistrzynie świata wygrały we własnej hali 3:1.

 

- Wykonałyśmy to, co wcześniej sobie założyłyśmy - powiedziała po meczu gwiazda sopockiego zespołu, Rachel Rourke. - Przyjechałyśmy tu i zagrałyśmy najlepiej, jak tylko potrafiłyśmy.

Mecz rozpoczął się od zdecydowanego prowadzenia Rabity i szybko wypracowana przewaga przytłoczyła zespół mistrzyń Polski. Słabe przyjęcie po naszej stronie ułatwiało zadanie rywalkom i set bez historii został rozstrzygnięty na korzyść Rabity (25:11).
Ten wynik nie podziałał jednak deprymująco na drużynę ATOMu. W drugim secie Atomówki zaczęły straszyć rywalki, nie pozwalając im odskakiwać na zbyt dużą liczbę punktów. Do gry wzorem sobotniego meczu z Pałacem Bydgoszcz ruszyła Erika Coimbra, która zarówno w bloku, jak i ataku stanowiła najjaśniejszy element sopockiej drużyny. Razem z Yulią Shelukhiną i Rachel Rourke i z dobrą zmianą, jaką dała Anna Podolec, nie pozostawało nic innego jak wygrać tę partię 25:23.

- Na początku miałyśmy lekki falstart, ale rozkręcałyśmy się z biegiem gry - komentowała Rourke. - Po tym strasznym pierwszym secie podniosłyśmy się i od drugiego zaczęłyśmy grać swoja siatkówkę.

Humory w sopockiej drużynie dopisywały, a dobre zawody rozgrywała także młodziutka środkowa, Justyna Łukasik. Izabela Bełcik nie bała się także wystawiać jej często trudnych piłek w ataku. I po niej było widać, że trema z pierwszego meczu przeciwko klubowym wicemistrzyniom świata gdzieś minęła. Być może jednak wygrana w drugim secie nieco zdekoncentrowała polski zespół, ponieważ w kolejnej partii Rabita uzyskała szybko prowadzenie 7:1 czy 10:3 po świetnych atakach równo grających Krsmanović i Akinradewo. Głównie za sprawą Shelukhiny, ale także dzięki świetnej grze w defensywie sopocianek ta strata do Rabity została odrobiona i zrobiło się 12:12. Gra punkt za punkt trwała aż do stanu 22:22 i po dobrym bloku na Akinradewo sopocianki wyszły na jednopunktowe prowadzenie. Po czasie Marcello Abbondanzy gra nadal była wyrównana, ale różnicę na boisku zrobiła doświadczona Angelina Hubner-Grun. To jej dwie akcje zakończyły seta na korzyść gospodyń 27:25.
Ostatni jak się okazało set tego spotkania od początku był tak wyrównany, jak poprzednie dwie partie. na boisku brylowała Shelukhina, a świetne piłki "wyciągała" Mariola Zenik. Przy stanie 11:11 trio Cruz-Montano-Krsmanović wyprowadziło zespól gospodyń na prowadzenie 16:14 i taki bezpieczny dystans azerski zespół utrzymał do samego końca. W końcówce nie do zatrzymania była Akinradewo, a zarówno partię, jak i cały mecz, zakończyła atakiem na środku siatki Krsmanović (25:21).

- Zagrałyśmy dziś naprawdę dobrze, mimo że przegrałyśmy - podsumowała australijska przyjmująca. - Rabita jest bardzo dobrym zespołem i jeśli będzie nadal grała tak, jak miało to miejsce dzisiaj, na pewno awansuje do Final Four Ligi Mistrzyń.

 

Rabita Baku 3:1 ATOM Trefl Sopot (25:11, 23:25, 27:25, 25:21)

 


Za: Trefl Sopot (siatkówka żeńska)