Bez stołówki nie będzie nauki

Opublikowano: 26.06.2012r.

Sprawa likwidacji szkolnych stołówek w Warszawie trafi do prokuratury za sprawš stowarzyszenia „Warszawa Społeczna”. Z kolei Rzecznik Praw Dziecka wyraził zaniepokojenie planami likwidacji szkolnych stołówek w całym kraju.

 

Przed kilkoma dniami głos w sprawie likwidacji szkolnych stołówek zabrał Rzecznik Praw Dziecka, Marek Michalak. Skierował wystšpienie generalne do Prezydentów Miast, Burmistrzów, Wójtów i Starostów Powiatów, w którym zaapelował o rzetelne rozpoznanie potrzeb żywieniowych uczniów i wnikliwš analizę zmian w sposobie żywienia dzieci i młodzieży w szkołach. – „Dzieci i młodzież w wieku szkolnym wykazujš zwiększone zapotrzebowanie na energię i składniki odżywcze. Dostarczanie ich w odpowiedniej iloœci i jakoœci zapewnia prawidłowy rozwój psychiczny i fizyczny. Dlatego tak bardzo jest istotne, jaki i kiedy będzie spożywany posiłek” – napisał Rzecznik Praw Dziecka. – „Nie mogę więc pominšć milczeniem faktu likwidowania szkolnych stołówek. Stwarza to przecież ryzyko zwiększenia grupy dzieci niedożywionych” – podkreœlił Michalak.

Rzecznik przypomina, że choć zaprzestanie funkcjonowania typowych szkolnych stołówek oznacza dla każdego organu prowadzšcego szkołę oszczędnoœci finansowe, to jednak należy pamiętać, że ich ewentualne przywrócenie wišzałoby się ze znacznš inwestycjš finansowš, więc ten proces jest de facto nieodwracalny. Dlatego właœnie Rzecznik Praw Dziecka uznał, że zmiany w tym zakresie powinny być poprzedzone rozpoznaniem sytuacji, analizš potrzeb dzieci oraz refleksjš, ponieważ zagadnienie to dotyczy dziecka i zabezpieczenia jego podstawowych potrzeb.

Z kolei stowarzyszenie Inicjatywa Mieszkańców „Warszawa Społeczna” zamierza złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez zarzšdy dzielnic Œródmieœcie, Mokotów i Bemowo, które przekraczajš swoje kompetencje nakazujšc dyrektorom szkół likwidację stołówek i zastšpienie ich prywatnymi ajencjami.

Jak tłumaczył podczas zorganizowanej w tym celu konferencji prasowej Maciej Łapski z Inicjatywy Mieszkańców Warszawa Społeczna, w œwietle artykułu 67 a Ustawy o Systemie Oœwiaty tylko szkoła może zorganizować szkolnš stołówkę, nie może tego zrobić podmiot prywatny. Zwrócił również uwagę na to, że zarzšdy dzielnic wymuszajšc na dyrektorach placówek oœwiatowych przeprowadzenie tej reorganizacji, sprawiš, że rodzice będš ponosić wyższe koszty posiłków dzieci w szkołach. – „Przerzucanie na rodziców tych kosztów jest niezgodne z orzeczeniem Naczelnego Sšdu Administracyjnego z paŸdziernika 2009 roku, które mówi jasno, że rodzice mogš płacić tylko za tzw. wsad do kotła, a nie za prowadzenie stołówki. Zarzšdy dzielnic przekroczyły swoje uprawnienia, ponieważ w œwietle prawa nie mogš one podejmować takich decyzji. Takie decyzje leżš w gestii rad dzielnic czy też Rady Miasta, a na pewno nie w gestii zarzšdów dzielnic” – mówił Łapski.

Na konferencji prasowej obecne były też kucharki z likwidowanych szkolnych stołówek. – „W naszej szkole koszt wsadu do kotła na jeden posiłek to pięć złotych. Udaje się nam zmieœcić w tej sumie; więcej, każde dziecko, które poprosi, może dostać dokładkę, oczywiœcie nie mięsa, ale ziemniaków, kaszy czy surówki. Nikt nie wychodzi ze stołówki głodny” – mówiła Monika, kucharka z jednej ze szkół na Bemowie. Jak tłumaczyła, po przejęciu stołówki przez ajenta nie można na to liczyć, ponieważ ajentom zależy przede wszystkim na zysku. Obawia się również, że odbije się to na jakoœci jedzenia. – „Taniej jest ugotować zupę na niezdrowych kostkach rosołowych niż na mięsie, a dzieci i tak to zjedzš. W szkołach, gdzie już doszło do przejęcia stołówek przez ajentów, koszty obiadów bardzo wzrosły – jeden kosztuje około 12 zł” – mówiła kucharka.

Niewesoła jest także sytuacja kucharek z likwidowanych szkolnych stołówek, mimo iż w umowach zawieranych z ajentami dyrekcje szkół przeważnie zawierajš klauzulę o zatrudnieniu w ajencyjnej stołówce pracownic likwidowanej stołówki szkolnej. – „Doœwiadczenie szkół, w których już sš ajenci, pokazuje, że to się nie sprawdza. Ajent przeważnie chce zatrudnić swoich ludzi, nie na rękę mu pracownice, które mogš porównać jakoœć posiłków ajencyjnych i tych z dawnej stołówki” – tłumaczyła Monika. Dodała, że ajenci zatrudniajš takie pracownice na tzw. umowy œmieciowe i chwytajš się każdego pretekstu, żeby je zwolnić. Przeważnie sš one w wieku, w którym majš nikłš szansę na znalezienie innej pracy i zostajš bezrobotne.

Dzisiaj, 20 czerwca, „Warszawa Społeczna” organizuje otwarte zebranie dyskusyjne ws. przeciwdziałania likwidowaniu szkolnych stołówek – więcej szczegółów tutaj.

Ÿródło: Nowy Obywatel