Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Nasz autor

obrazek

Piotr Wyszomirski
(ostatnie artykuły autora)

Każdy ma swoje Indie gdzie indziej...

Władza kontra obywatel, czyli potrzeba solidarności

Opublikowano: 30.05.2012r.

Czy Dawid pokona Goliata? Obywatel stanął naprzeciw korporacji, za którą stoją urzędnicy kilku miast. Przedstawiamy maila, jaki dostała nasza redakcja od Krzysztofa Troki i zajmujemy stanowisko.

Szanowni Państwo.

Zwracam się z prośbą o pomoc/zajęcie stanowiska w sprawie relacji pomiędzy moją osobą, a spółką komunalną „Eko Dolina".

Wszystkie działania, jakie podjąłem, były wyrazem mojego zaniepokojenia sytuacją, której byłem świadkiem. Obserwując różnego rodzaju ekstremalne świadectwa zanieczyszczenia środowiska, kierując się prawem najwyższym Rzeczpospolitej Polskiej, jakim jest Konstytucja, a w szczególności jej preambuła, z której wynika, że:

„ wszyscy obywatele Rzeczypospolitej,nawiązując do najlepszych tradycji Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej, są zobowiązani, by przekazać przyszłym pokoleniom wszystko, co cenne z ponad tysiącletniego dorobku"


Podjąłem działania mające na celu poinformowanie szerokiej opinii publicznej, aby ta wywarła presję na lokalne władze, aby te podjęły działania mające na celu ochronę środowiska naturalnego, mieszkańców oraz wód Zatoki Gdańskiej. Kierując się najwyższym prawem, jakim jest Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności jej artykuły:

Art. 74.

1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.

2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych.

3. Każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska.

4. Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska

Art. 86.

Każdy jest obowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie. Zasady tej odpowiedzialności określa ustawa

Art. 14.

Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Art. 30.

Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Art. 54.

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

 

Nagrywałem za pomocą kamery i fotografowałem wszystko, czego byłem świadkiem i umieszczałem na popularnym serwerze internetowym YouTube. Sposób, jaki wybrałem, wydał mi się na tamtą chwilę najlepszy, aby poinformować i zwrócić uwagę szerokiej opinii publicznej. Będąc pod wrażeniem obserwacji terenów wokół zakładu „Eko Dolna", szukając dodatkowych informacji, poznałem wielu mieszkańców, którzy od wielu lat walczą o prawo do życia w czystym środowisku.

Początkowo na moje relacje nie było żadnej reakcji władz samorządowych, dopiero tekst, jaki napisałem i zamieściłem na portalu mmtrojmiasto pt.  „Problemy z Eko Doliną" sprawił, że w tej sprawie zabrała głos Pani wiceprezes Eko Doliny Izabela Wołosiak, pisząc, iż informacje, które zawarłem w artykule są nieprawdziwe, zostałem zaproszony do zakładu wraz z dziennikarzem portalu, jednak bez możliwości fotografowania i nagrywania. Gdy jednak przyjąłem tą propozycję, zaproszenie zostało anulowane.

Zarzuca mi się negatywny dobór zdjęć i materiałów wideo, rejestrowałem wszystko, co widziałem używając szerokiego planu, aby właśnie nikt nie zarzucił mi manipulacji. Zarzuca brak dowodów na to, że gazy wydobywają się, z Eko Doliny. Przecież są na to świadkowie i materiał wideo.

Zbierając materiały na temat Eko Doliny, prowadząc rozmowy z mieszkańcami Łężyc, Rumi i Gdyni, mając świadomość tego jak wygląda zagospodarowanie odpadów w tym zakładzie, ile ich zwieziono, a ile jeszcze zostanie zwiezione doszedłem do wniosku, że brak jakiegokolwiek działania, brak reakcji władz samorządowych może doprowadzić tylko do jeszcze większych następstw skutków negatywnych występujących wokół zakładu, co potwierdzają nie tylko moje obserwacje, ale również obserwacje osób odczuwających skutki działalność tego zakładu.

Czym może być góra zawierająca 1.5 mln metrów sześciennych odpadów komunalnych na powierzchni ok. 8 hektarów ? Czym są odcieki spod kwatery składowej, co się z nimi robi, pokazałem na filmie pt. „Zatruta woda, skażona ziemia"

http://www.youtube.com/watch?v=Gsg5RT66rYk

Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

Zostałem pozwany przez przez spółkę Eko Dolina o naruszenie dóbr osobistych, która chce usunięcie filmów ukazujących to, czego byłem świadkiem, a co wstrząsnęło mną do tego stopnia, że postanowiłem działać, nie oglądając się na ewentualne konsekwencje, a kierując się jedynie dobrem wspólnym mieszkańców oraz ochroną środowiska. Moje działania nie miały na celu naruszać dobra osobiste Eko Doliny, która jako spółka komunalna jest dobrem wszystkich obywateli, działałem tylko i wyłącznie w interesie mieszkańców. Filmy zamieszczane w sieci miały na celu zwrócenie uwagi na to, co zobaczyłem. Od kontroli i oceny są władze państwowe i samorządowe, które podjęły kroki, aby wyjaśnić to, co tak naprawdę się dzieje z samym zakładem i wokół niego w wielu przypadkach potwierdzając fatalny stan zakładu, czego przykładem niech będzie zmiana prezesa i wiceprezesa Eko Doliny. Dodam jeszcze, że w trakcie monitorowania zakładu zaczęto wprowadzać program naprawczy, o czym informował członek Rady Nadzorczej Eko Doliny z ramienia Gdyni Pan Tomasz Banel. Radni Gdyni i Rumi niejednokrotnie wyrażali swoje negatywne stanowisko i zalecali opracowanie programu naprawczego i wprowadzenie go w życie. Uważam, że wypełniłem swój obywatelski obowiązek, czy skazuje się trębacza grającego hejnał wzywający wszystkich obywateli do obrony miasta przed tatarskim najazdem tylko, dlatego, że dla kogoś ten hejnał był za głośny? Nie do trębacza strzelali najeźdźcy, przed którymi ostrzegał. Według pełnomocnika publikacje stoją w sprzeczności z interesem społecznym i tu po raz kolejny mija się z prawdą. Społeczeństwo wypowiedziało się w tej sprawie składając prawie 1500 podpisów pod projektem uchwały obywatelskiej złożonej na ręce Przewodniczącego Rady Miasta Gdyni. Popisy zostały zebrane w ciągu trzech dni, co może świadczyć o zainteresowaniu społecznym sprawą i chęcią zmian w polityce odpadami na terenie Gdyni. Pełnomocnik zarzuca mi, jako bym przedstawiał fałszywy obraz Eko Doliny, tymczasem jest to za każdym razem rzeczywisty stan, jaki zastałem w momencie przybycia. Mój opis wysypiska brał się z tego, co widziałem, relacji świadków i tego, co mogłem znaleźć w Internecie. Wszystkie materiały wideo są prawdziwe, zrobione wokół składowiska odpadów, jak można z jednej strony wprowadzać program naprawczy dla zakładu komunalnego, kajać się na krytykę władz samorządowych, powoływać nowego prezesa, który sam przyznaje, że jest źle na którego wniosek zostaje odwołany dotychczasowy wiceprezes, a z drugiej strony pozywać o naruszenie dóbr osobistych obywatela zaniepokojonego tym co można zaobserwować z zewnątrz? Jest w tym sprzeczność.

Rozprawa wyznaczona jest na dzień 1 czerwca 2012 r godz. 13 sala 226

Sąd Okręgowy w Gdańsku

I Wydział Cywilny

Ul. Nowe Ogrody 30/34

Proszę o wsparcie w tym dniu.

Krzysztof Troka

Zobacz cały pozew

 

Od Redakcji


Analizując pozew Eko Doliny (fragment i całość poniżej) można dojść do wniosku, że żyjemy w różnych światach. Począwszy od żądań powódki (Eko Dolina to kobieta) w stosunku do Krzysztofa Troki jak np. złożenie oświadczenia na portalu YouTube (ciekawe jak technicznie ma to wyglądać), po określenie doznanej krzywdy przez... no właśnie – przez kogo ? Spółka z ograniczoną  odpowiedzialnością Eko Dolina jest własnością 7. gmin i miast oraz Komunalnego Związku Gmin „Dolina Redy i Chylonki”, czyli … naszą, obywateli. Członkowie Rady Nadzorczej Eko Doliny, czyli urzędnicy samorządów, wykonują swoje obowiązki odpłatnie (na członka przypada ponad 70 tysięcy rocznie, ile zarabia Przewodnicząca nikt nie wie, choć jest obowiązek składania oświadczeń majątkowych). Oczywiście nikt nie podważa konieczności dodatkowego wynagradzania urzędników publicznych za nasze pieniądze, przecież nie jesteśmy komunistami. Idąc dalej tropem kuriozalnego pozwu, dochodzimy do wniosku, że ci ciężko pracujący urzędnicy doznali krzywdy, ale tak naprawdę krzywdy doznaliśmy my wszyscy, mieszkańcy owych siedmiu gmin.  Czy rzeczywiście czujemy się wszyscy pokrzywdzeni  przez Krzysztofa Trokę ? Powódka zapomniała, ze jest własnością wszystkich mieszkańców i stosuje wobec szukającego prawdy obywatelskiego dziennikarza metody, jakie stosują wielkie korporacje !

Jesteśmy bardzo ciekawi dalszego rozwoju wypadków. Mamy nadzieję, że Sąd Okręgowy nie odrzuci pozwu i dzięki sprawie poznamy wszystkie fakty związane z bulwersującym tematem. Będzie to również sprawdzian dla okolicznych mediów – czy staną w obronie „mniejszego kolegi”, czy przemilczą sprawę. W normalnej rzeczywistości dziennikarze solidaryzują się z atakowanym kolegą i jasno opowiadają się po stronie prawdy. W tym przypadku stanięcie po stronie dziennikarza to zadarcie z władzą, a przecież władza jest największym reklamodawcą w regionie, więc z władzą trzeba żyć dobrze. Niewiele osób wie, że większość mediów zrezygnowała z dziennikarstwa śledczego, bo jest przecież niepotrzebne – u nas wszystko jest w porządku. Doprowadziło to w praktyce do zniknięcia jakiejkolwiek opinii publicznej, media mówią o sprawach dopiero, gdy są ujawnione przez organy ścigania lub jest „cynk” od przeciwnika politycznego.

Powódka dokonała niebezpiecznego dla ładu społecznego przekroczenia. Uzurpując sobie prawo do wypowiadania się w interesie całej społeczności, za publiczne pieniądze chce pognębić jednego ze swych sponsorów. Dawno w naszej lokalnej rzeczywistości nie było tak kuriozalnego przypadku „rozumienia” pojęcia dobra wspólnego. Namawiamy media do opowiedzenia się w sprawie, kolegów dziennikarzy do solidarności i właściwego zachowania. Mimo że nie ma społeczeństwa obywatelskiego i nie będzie go prawdopodobnie przez wiele lat lub w ogóle, są momenty, w których nie można nie zająć stanowiska. Sprawa Krzysztofa Troki jest taką chwilą.

 




Autor

obrazek

Piotr Wyszomirski
(ostatnie artykuły autora)

Każdy ma swoje Indie gdzie indziej