Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Nasz autor

obrazek

Paweł Jóźwiak
(ostatnie artykuły autora)

Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania fotograf. Miłośnik górskich wycieczek i zapalony rowerzysta. Nałogowy słuchac...

Dwugłos z sensacyjnej sesji Rady Miasta

Opublikowano: 07.02.2012r.

Trzeba przyznać, że posiedzenia Rady Miasta Gdyni robią się coraz ciekawsze. Tym razem doszło do rzeczy niesamowitej - radni Samorządności (nie wszyscy) skrytykowali projekt przygotowany przez magistrat. Szerzej o sprawie radni: Łukasz Cichowski (PO) i Marcin Horała (PiS)

Czytaj wszystkie "Dwugłosy"

 

Łukasz Cichowski*

 

Houston, Houston: mamy problem

 

Tytuł dzisiejszego felietonu najpełniej oddaje wydarzenia ostatniej sesji Rady Miasta, a także innych problemów, z którymi w ostatnim tygodniu borykały się władze naszego miasta. Od kiedy sięga moja pamięć to wydaje się, że Wojciech Szczurek i jego ekipa mają właśnie za sobą politycznie i wizerunkowo najtrudniejszy tydzień od wielu, wielu lat.

W niedzielę 22 stycznia na antenie telewizji ,,Polsat" wyemitowany został kolejny odcinek programu ,,Państwo w państwie", w którym antybohaterem była Gdynia, a konkretnie gdyńscy urzędnicy z prezydentem włącznie. W programie opisana została historia budowy tanich mieszkań w Gdyni, a inwestycje miała prowadzić szczecińska firma TECHBUD, która następnie podjęła współpracę z firmą PBR Barlinek, będącej aktualnie na skraju bankructwa. Na podstawie wyemitowanego programu oczywiście nie sposób stwierdzić czy miasto złamało prawo, niemniej jednak z całą pewnością zarzucić wprost można wiele niejasności i brak dobrej woli władz miasta. Co najmniej niekonwencjonalne wydaje się przekazywanie za darmo działki w użytkowanie inwestorowi bez odpowiedniego kapitału, a po jej bankructwie następnie niechęć do kontynuacji budowy we współpracy z firmą PBR Barlinek. Ostatnie wyjaśnienia urzędników mówią o tym, że działka została przekazana nie firmie TECHBUD, lecz w ramach habitatu wielodzietnych rodzin katolickich, co wydaje się być jeszcze bardziej tajemnicze i delikatnie mówiąc dziwne. Wystarczyła dobra wola, aby inwestycje dokończyć dla dobra miasta, wykonawcy z Barlinka i mieszkańców, którzy chcąc kupić tam mieszkanie utopili własne pieniądze. Gdy jednak nawet to się nie udało, znów zabrakło dobrej woli, by uznać że wybudowane obiekty (jak twierdzi urzędowy prawnik nie budowle, bo budowle mają dach - aczkolwiek już prezydent w swoim zarządzeniu uznaje te budynki za obiekty mieszkalne) wykonawcy należy się zwrot poniesionych nakładów. Nie chcę opisywać w tym miejscu ze szczegółami całej historii (można obejrzeć program na łamach Gazety Świętojańskiej), niemniej jednak pokuszę się o kilka wniosków i spostrzeżeń na koniec tego wątku. Otóż w niedzielę na oczach całej Polski runął mit Gdyni jako miasta przyjaznego inwestorom. Słynne hasło ,,Gdy inwestujesz - Gdynia", można nieco złosliwie uzupełnić o dopisek ,,Ale to będzie Twoja ostatnia inwestycja". Firma z Barlinka po raz pierwszy zainwestowała w naszym mieście. Efekt - firma upada, 150 ludzi traci pracę, właścicielka firmy niedługo będzie miała zlicytowany dom. A prawnik z gdyńskiego urzędu, ma czyste sumienie, bo to co wybudowała firma z Barlinka to nie budowle, ponieważ nie mają dachu. Do tego dochodzi jeszcze delikatnie i dyplomatycznie mówiąc brak odwagi prezydenta Wojciecha Szczurka, który nie przyjął zaproszenia do programu, a poproszony o komentarz do sprawy odpowiedział tak, cyt. ,,Ważną rzeczą jest żebyśmy bardzo wyraźnie określili procedurę w działaniu miasta. Tak samo jak ważny jest cel, tak ważna jest metodyka. Musimy działać rzetelnie, uczciwie i transparentnie, bo miasto nie dysponuje prywatnymi pieniędzmi, tylko publicznymi pieniędzmi". Mistrz mistrzów w kwestii jak coś powiedzieć, żeby nic nie powiedzieć i żeby jeszcze ładnie, mądrze brzmiało. Szkoda, że przy wydatkach typu kotara za 1,2 mln zł. czy tymczasowy obiekt jakim jest Infobox za 6 mln. zł, władza chyba zapomina, że dysponuje publicznymi pieniędzmi, a transparentność w przypadku darmowego przekazywania w użytkowanie wieczyste działki albo firmie bez kapitału albo habitatowi wielodzietnych rodzin katolickich jest co najmniej wątpliwa.

 

Szybko zmieniając temat i przejdę do sesji, która wydawała się być krótką i delikatnie mówiąc średnio ciekawą, a okazała się być tymczasem bardzo gorąca i nieprzewidywalna. Ciekawie zrobiło się już przy porządku obrad, gdy radny Stolarczyk z sobie tylko znanych powodów i motywacji postanowił zdjąć z porządku obrad pierwszy obywatelski projekt uchwałodawczy. Został on zgłoszony w trybie ,,awaryjnym" przez radnych PO i PiS, czyli m.in. przez radnego Stolarczyka, który teraz ten projekt zdjął z obrad. Skomplikowane?? Owszem, więc pokuszę się o krótki komentarz. W ciągu ostatnich 2 lat do Rady Miasta wpłynęły łącznie 3 obywatelskie projekty uchwał, które jednak z przyczyn bardziej lub mniej nieuzasadnionych przyczyn formalnych zostały zablokowane w ,,zamrażarce" Przewodniczącego Rady Miasta. Zgodnie z obowiązującym statutem miasta uchwały te powinny znaleźć się w porządku obrad, a tak się przez wiele miesięcy nie działo. W związku z tym powstała inicjatywa radnych PiS i PO, której celem było wprowadzenie każdej obywatelskiej uchwały, która utknie w ,,zamrażarce" Przewodniczącego RM do porządku obrad sesji. Intencją było proste ominięcie tej blokady poprzez formalne wniesienia tych projektów przez grupę co najmniej 5 radnych (tylu radnych posiada inicjatywę uchwałodawczą). Jednocześnie zaznaczaliśmy wyraźnie, że celem naszej inicjatywy jest tylko i wyłącznie podanie pomocnej dłoni mieszkańcom i docenienie ich aktywności obywatelskiej, a nie jednoczesne merytoryczne popieranie projektu i głosowanie za jego przyjęciem. Uważaliśmy i nadal uważamy, że niezależnie od głosowania na sesji, każdy obywatelski projekt zasługuje na to, aby wokół niego odbyła się normalna, merytoryczna, dyskusja, która ma miejsce przy wszystkich innych uchwałach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to działanie jest dość niekonwencjonalne, ale proszę pamiętać, że mamy tu do czynienia z reakcją przyczynowo - skutkową i to działanie jest odpowiedzią na jeszcze bardziej niekonwencjonalne postępowanie Przewodniczącego Rady Miasta. Reasumując , wiedząc że Klub Radnych PO niestety nie poprze zgłoszonego projektu, radny Stolarczyk postanowił go zdjąć z obrad sesji, a to oznacza, że kompletnie nie zrozumiał intencji Klubu PO i swojego kolegi z PiS Marcina Horały.

Następnym dość ciekawym elementem sesji była skarga jednego z byłych już niestety mieszkańców Gdyni na działanie gdyńskich urzędników, która stanowi kolejny przykład na to, iż gdyński magistrat nie działa jak należy. Krótko opisując temat - człowiek kupił działkę w Gdyni, na której następnie zaplanowano budowę drogi. Na prośbę wykupu gruntu spotykał się z odmową, która była uzasadniana tym, że po uchwaleniu nowego planu miejscowego jego możliwości korzystania z działki się nie zmieniły. Nie licząc tego, że wcześniej mógł ją swobodnie sprzedać albo starać się o uzyskanie pozwolenia na budowę, a gdy postanowiono zaplanować na tej działce drogę takie możliwości stracił. Ale przecież to szczegół. Teraz po wielu latach gdyńscy urzędnicy przyznają, że najlepszym sposobem rozwiązania sprawy będzie wykup gruntu, ale dzieje się to po ponad 7 latach! Tak jeszcze w ramach uzupełnienia mieszkańcowi temu zaproponowano zamianę gruntu, jednakże działkę, którą mu proponowano trzeba było najpierw podzielić geodezyjnie, gdyż była za duża. Proces ten rozpoczął się w sierpniu 2007r. i nie zakończył się do dziś - trwa już prawie 4,5 roku! Głosami radnych Samorządności skarga została odrzucona, ale spójrzmy obiektywnie - czy czekanie 7 lat na wykup gruntu, tudzież 4,5 roku na podział geodezyjny działki zamiennej to nie powód by poskarżyć się na działanie Urzędu Miasta? Jeśli to nie jest powód, to co nim jest? Warto dodać, że człowiek ten wyprowadził się już z Gdyni i nie chce mieć już z naszym miastem nic wspólnego, podobnie jak właścicielka firmy z Barlinka.

Teraz czas na najbardziej intrygujący element sesji - Infobox. Najpierw wątpliwości natury merytorycznej. Wydajemy 6 mln zł na obiekt tymczasowy (docelowo za jakiś czas ma zniknąć, a w jego miejscu powstać nowoczesny obiekt wpisujący się architektonicznie w krajobraz Śródmieścia), który będzie informował o gdyńskich inwestycjach. Administratorem obiektu ma być miejska spółka Forum Kultury, która powstała w ramach kreatywnej inżynierii finansowej przy planowanym projekcie Centrum Kultury. Powstała po to by przy budowie bardzo kosztownej inwestycji nie zadłużać formalnie miasta, tylko miejską spółkę, która de facto i tak jest finansowana przez miasto. Jako, że Centrum Kultury aktualnie nie można budować, ze względu na problemy własnościowe związane z działką na której ma powstać ( Park Rady Europy), postanowiono dać spółce inną, tymczasową zabawkę za 6 mln zł. Gdy wydawało się, że nic już oprócz czysto merytorycznej dyskusji się nie wydarzy nastąpiła szarża radnego Samorządności Zygmunta Zmudy Trzebiatowskiego, wspieranego przez radnego Jerzego Miotke, która wprawiła w osłupienie chyba wszystkich na sali. Jawna, otwarta krytyka poczynań władz miasta przez radnego Samorządności, w dodatku podczas sesji?? Niemożliwe?? Możliwe. Radny Trzebiatowski de facto powiedział to co radni opozycji mówili od dawna - mianowicie po raz pierwszy radny z kręgu gdyńskiej władzy opisał problem gdyńskiego samorządu jakim jest braku podmiotowości Rady Miasta wobec władzy wykonawczej. Odwołując się do przykładu nieomawiania z radnymi projekt opracowywanego przez 2 lata, pominięcia Komisji Gospodarki Komunalnej przy jego opiniowaniu przed sesją i generalnie ustawienia radnych miasta za dziennikarzami, którym ten projekt został najpierw przedstawiony, delikatnymi słowami opisał problem który nazywa się - traktowanie Rady Miasta w Gdyni jako swoistej maszynki do głosowania. Efektem rokoszy było samodzielne, niezgodne z ustaleniami głosowanie niektórych radnych Samorządności nad tą uchwałą, co wydarzyło się po raz pierwszy od czasu gdy śledzę gdyński samorząd, a może i od czasu gdy prezydentem został Wojciech Szczurek. Czy to początek jakichś większych zmian?? Nie byłbym raczej, aż tak wielkim optymista, ale faktem jest, że ta doskonale dotąd funkcjonująca maszynka do wygrywania zaczyna się lekko zacinać.

http://www.youtube.com/watch?v=Ytx0Yw6AOVw&feature=player_embedded

XVI SESJA RADY MIASTA GDYNI - KONFLIKT WOKÓŁ INFOBOKSU Jeżeli masz problem z "odpaleniem" filmu, kliknij tutaj.

We wszystkich wymienionych wydarzeniach Prezydent i jego ekipa poniosła ewidentne straty - duże czy małe to kwestia dyskusyjna, trudno to zweryfikować, ale z pewnością są to starty- choćby wizerunkowe. W związku z tym na koniec dnia Prezydent postanowił je odrobić, przyłączając się do głównego nurtu bieżących wydarzeń, czyli akcji przeciw ACTA. Świetny pijarowski ruch - można pokazać, że jest się z ludem, ryzyko strat prawie żadne , bo na palcach jednej ręki trzeba policzyć zwolenników tej umowy- pozostali są albo przeciw albo wykazują obojętność. Tyle że moim skromny zdaniem, niezależnie od poglądów na tą sprawę, z racji zajmowanego stanowiska w samorządzie nie wypada stać obok transparentu ,,Donald matole, skąd będziesz ściągał pornole", tudzież wśród okrzyków ,,Wolność nie zginie, wy pazerne świnie". No po prostu nie wypada...

www.lukaszcichowski.pl

*Łukasz Cichowski w ostatnich wyborach samorządowych uzyskał mandat radnego z okręgu 2. (Cisowa, Pustki Cisowskie-Demptowo, Chylonia).Reprezentuje Platforme Obywatelską.

 


Marcin Horała*

Czekając na makiety...

Najciekawszym akcentem mijającej sesji była niewątpliwie dyskusja dotycząca tak zwanego Infoboxu. Skoncentruję się na niej, gdyż nie dość, że ciekawa - to jeszcze jest bardzo symptomatyczna

Przypomnijmy: Infobox to projekt polegający na budowie tymczasowej instalacji z kontenerów na skwerze Żeromskiego, której głównym zadaniem byłoby użyczenie powierzchni na makiety i prezentacje przyszłych-niedoszłych inwestycji (z towarzyszącą infrastrukturą jak kawiarnia czy toaleta). Cały projekt miałby docelowo kosztować 6 milionów złotych i być realizowany przez spółkę Forum Kultury.

Forum Kultury to spółka w całości komunalna, powołana w celu budowy - jak sama nazwa wskazuje - Centrum Kultury. Nie ma pieniędzy innych, niż te, w które wyposażyło ją miasto. Może również zaciągnąć dług, który będzie spłacać wynajmując powierzchnie docelowo w Centrum Kultury a tymczasowo w Infoboksie - oczywiście w zdecydowanej większości miejskim jednostkom organizacyjnym. Pomimo więc, że montaż prawno finansowy jest skomplikowany, to na końcu tak czy tak głównym a może wyłącznym sponsorem przedsięwzięcia będzie gdyński podatnik.

Gdybyśmy więc rozpatrywali sprawę w całkowitym oderwaniu to oczywiście można powiedzieć, że fajnie - powstanie nowe miejsce, gdzie można wypić kawę, zrobić siusiu i pooglądać widoki czy makiety inwestycji. Jeżeli jednak patrzymy w odniesieniu do całości miejskich wydatków, wówczas obraz jest mniej różowy. Chociażby wydatki na budowę dróg gminnych w tym roku to 9 milionów złotych. Tak, tak, na wszystkie drogi gminne w całym mieście wydamy zaledwie o 1/3 więcej niż na tymczasowe kontenery z makietami! A zagregowane wydatki własne wszystkich rad dzielnic to nawet nie 2 miliony. Na Infoboksa wydamy trzy razy tyle, ile wydadzą wszystkie gdyńskie rady dzielnic razem wzięte...

Smaczku dodała sesyjna wypowiedź naczelnika Banela, który za źródło całego pomysłu podał problem zgłoszony przez jednego z prywatnych inwestorów (szwedzkiego, jak zaakcentował naczelnik, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie czy polskiego, szwedzkiego czy może papuaskiego). Problem polegał na tym, że inwestor nie miał gdzie wynająć powierzchni wystawienniczej dla promowania swojej inwestycji. No to nie dość, że potrzebę inwestorowi zaspokoimy, to nabudujemy wokoło tej potrzeby całą inwestycję i montaż finansowo-prawny generujący 6 milionów kosztów na starcie i bliżej nieokreślone stałe koszty operacyjne. Nic tylko płakać, jak się jest w Gdyni zwykłym polskim mieszkańcem a nie szwedzkim inwestorem.

Dodatkowo, poza samą stroną merytoryczną projektu ciekawy był sposób jego wprowadzenia. Otóż cały projekt został przygotowany jako swoista niespodzianka dla radnych. I słusznie, po co zawracać im głowę takimi szczegółami jak inwestycja w kluczowym punkcie miasta za 6 milionów. Niech spokojnie mają czas chodzić po wydziałach i interweniować w sprawach strategicznych jak wycięcie jednej topoli czy dodatek mieszkaniowy dla jednej rodziny.

 

Przygotowawszy projekt jego autorzy rozpoczęli proces uchwałodawczy od sprawy absolutnie podstawowej - konferencji prasowej, na której ogłoszono, że projekt powstanie. Jak konferencja się odbyła no to pozostała drobna formalność w postaci przeprowadzenia przez radę miasta małej uchwały o bezprzetargowym przekazaniu działki pod Infobox spółce Forum Kultury. Żeby radni zbyt długo nie łamali sobie głów nad uchwałą, została wprowadzona „z partyzanta", w aneksie do porządku obrad.

Porzucając żartobliwy ton - był to przypadek wyjątkowej bezczelności ze strony urzędu. O ile do tej pory - jakkolwiek świadom iż mając dźwignię polityczną w osobie prezydenta de facto wydaje radnym polecenia - utrzymywał pozory że zabiega o ich poparcie dla swoich projektów. Tym razem pozory zostały porzucone i radni zostali wprost postawieni w postaci bezwolnych wykonawców. Wielu z nich o projekcie, jako o fakcie dokonanym, przeczytało w gazetach - szybciej niż mogli zobaczyć na oczy uchwałę, o której przyjęciu lub nie rzekomo mieli zdecydować.

To zagotowało nawet kilkoro radnych Samorządności, czemu dali wyraz z trybuny a potem w głosowaniu (choć oczywiście większość dla projektu nie była zagrożona). Wkrótce po sesji został zwołany klub z udziałem samego szefa wszystkich szefów. Klub burzliwy - wiem bo mieliśmy odbyć w godzinę po sesji posiedzenie komisji - nie doszło do skutku, bo radni Samorządności wciąż nie skończyli swoich obrad. Wyobraźmy sobie, że były one tak długie ponieważ to miejscy włodarze - radni - rugali urzędników wraz z ich zwierzchnikiem za tak skandaliczne lekceważenie. Czy może raczej odwrotnie, tych kilkoro co się wyłamało było ruganych za łamanie dyscypliny i po setce karnych pompek ustawianych z powrotem w szeregu? Może kiedyś przeczytamy w czyichś pamiętnikach...

No dobra, podsumujmy krótko z ręką na sercu i palcem po środku czoła - dlaczego sprawa Infoboxu może być symboliczna dla całych rządów Samorządności?

Po pierwsze pokazuje, że o ile trudno wyszarpnąć sto czy dwieście tysięcy na jakiś chodnik, czy miejsce parkingowe w dzielnicy, o tyle szerokim gestem sypią się miliony na medialne inwestycje w centrum (choćby o dyskusyjnej użyteczności).

Po drugie pokazuje, że o ile trudno wyszarpnąć sto czy dwieście tysięcy na jakiś realny, namacalny konkret służący ludziom, jakiś plac zabaw czy lampę uliczną, o tyle szerokim gestem sypią się miliony na promocję i kreowanie wizerunku (patrząc na wyniki różnych sondaży - są to miliony naprawdę dobrze zainwestowane).

Po trzecie pokazuje, że o ile trudno wyszarpnąć sto czy dwieście tysięcy na jakąś realną życiową potrzebę zwykłych ludzi, szczególnie starszych, gorzej wykształconych i mieszkających w dzielnicy, gdzie już żadnego nowego osiedla deweloper nie wybuduje - o tyle na potrzeby dużego biznesu z kilku „strategicznych" branż miliony znaleźć się muszą.

www.horala.pl

*Marcin Horała w ostatnich wyborach samorządowych uzyskał mandat radnego z okręgu 2. (Cisowa, Pustki Cisowskie-Demptowo, Chylonia).Reprezentuje Prawo i Sprawiedliwość.


Powiązane artykuły

- 25.01.2012 - Samorządność Wojciecha Szczurka kontra Wojciech Szczurek

- 25.01.2012 - Straszne i smutne dzieje uchwały obywatelskiej w Gdyni

- 24.01.2012 - Firma padła przez urzędników ?