Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Nasz autor

obrazek

Wojtek Owczarz
(ostatnie artykuły autora)

Rocznik 91. Kocham sport i podróże. Cenię sobie punktualność i bezkompromisowość. Moim marzeniem jest podróż dookoła świ...

WTO: Tu Warszawa !

Opublikowano: 04.07.2011r.

W Wolnej Trybunie Obywatelskiej o koncercie inaugurującym naszą Prezydencję.

Wolna Trybuna Obywatelska*:„Wróćcie dzieci do domów...”- czyli o priorytetach polskiej prezydencji wyjawionej podczas koncertu „Tu Warszawa” inaugurującego nasze półroczne przewodnictwo w U.E.

Zbigniew 200 gram Szymański

Z wielkim hukiem i zadęciem zaczęliśmy prezywzdęcie. Wpierw ostrożnie, w Parlamencie, gdzie w bardzo oszczędnych, kurtuazyjnych mówkach zaprezentowali się: prezydent, premier i przewodniczący Barroso. Prezydent - wiadomo, mówi niewiele z uwagi na wrodzoną dysleksję i dysgrafię. A premier, stary, chytry kaszubski burek kalkuluje w którą stronę pójść, by miska była zawsze pełna. Gdzie ta strona wiadomo, wystarczy poczytać New York Times, organ przedsiębiorstwa, którego nazwy tu nie wymienię ze względu na poprawność polityczną, a które to przedsiębiorstwo zupełnie słusznie domaga się, by Polacy zapłacili za mienie narodu wybranego zabrane lub zniszczone przez Niemców. Bo i kto, jak nie Polacy, odpowiada za II wojnę? Trzeba się było przeciwstawiać Hitlerowi w udostępnieniu mu korytarza na Wschód?

Ta strona, w którą chce pójść premier, to dalsza kosmopolityzacja Unii Europejskiej oraz liberalizacja handlu narodowym majątkiem.

Dobry, burek, dobry. Podkul ogon, siad i waruj! Nad wspólnym dobrem i pełną miską.

Jakoś taki dzień trzeba uczcić. Jak uczcili i czym nasi parlamentarzyści gazety milczą. Trzeba jednak pomyśleć także o szarym demosie, który przecież już niedługo stanie się elektoratem. Dla niego(nas) rząd szykuje mnóstwo atrakcji na najbliższe pół roku za niebagatelną sumkę 440 mln złotych. No, takiego gestu nie ma nawet prezydent „miasta z marzeń”.

Wieczorem 1 lipca o godzinie 22 na Placu Defilad wystąpili dla gawiedzi artyści z najwyższej półki. Rozpoczęto koncert hymnami: Polski i Unii. Następnie usłyszeliśmy kompozycje Chopina, Kurylewicza, Kaczmarka, Komedy i Kilara. Z maestrią grał Napieralski(tfu, przepraszam) oczywiście Olejniczak. Obowiązkowo wystąpił Tomasz Stańko. Pastwił się nad klawiszami, tak jakby to byli sopoccy radni PIS-u, Leszek Możdżer, zgrabnie miksując kultowe polskie tematy muzyczne. Wszystkie te występy przeplatane były wstawkami filmowymi głoszącymi chwałę polskiej sztuki. O rzeczywistych intencjach autorów tego dziwowiska powiedzą nam nie sylwetki zaprezentowanych artystów, ale brak pewnych nazwisk. Wśród prezentowanych poetów nie zauważyłem nazwiska Jarosława Marka Rymkiewicza, czy też może ,jak powinienem pisać do czasu zakończenia procesu przeciwko niemu, który wytoczył A. Michnik napisać- J.M.R.

W tym 3,5 godzinnym koncercie nie zabrakło też artystów zagranicznych, takich jak Michael Bolton, saksofonista Kenny G., Angie Stone, czy też wokalistka zespołu The Cranberries.

Wpatrzony jak w szczyt Giewontu w iglicę Pałacu Kultury zaskrzypiał nam bardzo rzewnie Karpiel-Bułecka.

Niewiele dowiedzieliśmy się od naszych przywódców o priorytetach polskiej prezydencji. I słusznie. Palnie człowiek coś jak premier w Wielkiej Brytanii do polskich emigrantów, zachęcając do powrotu na łono ojczyzny i później tylko kłopot.

Czego nie powiedzieli nasi przywódcy, zlecono do przekazania autorom tego dziwowiska Krzysztofowi Maternie i Gminnemu(tfu, znów przejęzyczenie) Wojewódzkiemu Kubie.

Oni wzięli na siebie ciężar ukazania celów naszego przywództwa w Unii. Jest nim ochrona emerytów i dbałość o ludzi starych. By nam te cele unaocznić, zaproszono do udziału w koncercie międzynarodową geriatrię estradową. Widząc, jak staruszkowie muszą się męczyć, zamiast dożywać w szczęściu swych dni, powinniśmy zrozumieć, że nad ich losem trzeba się pochylić. Jeden z tych matuzalemów, siwowłosy, trzęsącym się głosem wyciskał nam łzy z oczu, opowiadając jak to niegdyś wyniósł na dach koc i dostał to, co chciał. Lecz czego chciał, chyba już za bardzo nie pamiętał, chociaż basista i bębniarz próbowali go wyrwać ze starczego stuporu. Inny, zabiedzony, z wyraźnymi śladami zusowskiej anoreksji, szeptał do mikrofonu o swojej euforii, gdy listonosz przynosi emeryturę. („Jezu jak się cieszę, z tych króciutkich wskrzeszeń, kiedy pełną kieszeń znowu mam”).

Współczucie próbował też wzbudzić zespół Manhattan Transfer, deklamując swoje wielkie niegdyś przeboje.

Kiedy już nastrój powszechnej smuty osiągnął apogeum, mądrzy scenarzyści pomyśleli o tym, by pokazać jak Polska zamierza swoim Nestorom pomóc. Na scenę wyszła Kapela ze Wsi Warszawa deklarując: „To jest bal na Titanicu”. Po tej wyśpiewanej deklaracji lider zespołu dodał; „Mamy nadzieję, że UE to nie zmowa politruków, bandziorów i innych...” oraz „Ateny, Madryt, Warszawa- wspólna sprawa”. Pozdrowił także Europę, ale i Kubę. Czy chodziło zespołowi o Kubę Wojewódzkiego, trudno powiedzieć, ale jeśli nawet nie było to pozdrowienie skierowane do niego, to ja go serdecznie za zaproszenie kapeli pozdrawiam.

Wreszcie zaśpiewali song pt. „Żurawie”, wielką metaforę emigracji i pochwałę ojczystej ziemi oraz rodziny kończąc pieśń słowami: „ Wróćcie dzieci do domów/ i nie służcie nikomu!” powtórzonymi kilkakrotnie.

 

Żurawie

Oj lecieli żurawie siedli padli na role
lepsza rola raniejsza niż ta rola późniejsza
Lepsza rola raniejsza niż ta rola późniejsza
bo na raniej pszenica a na później mietlica

Lepsza żona jest pierwsza niż ta druga ładniejsza
z pierwszo żono dzieci mioł a z to drugo rozegnał
z pierwszo żono dzieci mioł a z to drugo rozegnał
idźcie dzieci służyć w świat
u mnie dla was miejsca brak

Idźcie dzieci służyć w świat
u mnie dla was mniejsca brak
poszli dzieci skacząco ja za nimi płacząco
Poszedł ja do karczmeczki napił sie gorzałeczki
stary szynkarz dziwuje że gospodarz tak pije

Stary szynkarz dziwuje że gospodarz tak pije
a ja gorzko zapłakał swojo dole zapijał
A ja gorzko zapłakał swojo dole zapijał
stał do domu powrócił w drodze dzieci zawrócił

Stał do domu powrócił w drodze dzieci zawrócił
Wróćcie dzieci do domu i nie służcie nikomu

Ucho Gdynia Gazeta Świętojańska

Żurawie - Kapela Ze Wsi Warszawa . Jeśli masz kłopoty z „odpaleniem” filmu, wejdź tutaj

Nareszcie jasnym się stało przesłanie tego koncertu. Władze polskie będą podczas tej prezydencji dążyć, by nasza młoda emigracja wracała do kraju,zamiast przewijać europejskich starców. Jak widać było po występie naszej estradowej geriatrii, pracy tutaj jest dużo. Jest się kim opiekować.

Pewnie już nie doczekam następnej naszej prezydencji za 18 lat. Mam jednak nadzieję, że wtedy już nie będzie trzeba szukać żadnej nowej, młodej kapeli, która musiałaby wstawić się za obecną Kapelą ze Wsi Warszawa. Wierzę, że sympatyczni muzycy tej grupy będą wtedy dożywać swych dni bogato uposażeni przez ZUS i Wszelkie Filary Emerytalne, szczęśliwie niegdyś zaopatrzeni w rozprowadzane przez ministra Lewandowskiego, wysoko procentujące Świadectwa Udziałowe.

A wszystkim radzę, by na najbliższe pół roku zaopatrzyć się w zatyczki do uszu, bo pieniędzy na fajerwerki z pewnością nie zabraknie.

*Wolna Trybuna Obywatelska: Miejsce na nieskrępowane wypowiedzi Czytelników, które nie muszą zgadzać się z poglądami czy estetyką Gazety, ale są ważne.




Autor

obrazek

Zbigniew Radosław Szymański
(ostatnie artykuły autora)

Urodzony w tych szczęśliwych czasach, gdy Gdynia nie była jeszcze Gdingen a już na szczęście nie Gotenhafen. Żyje do dziś, za co siebie codziennie gorąco przeprasza. Za swoją patriotyczną postawę w podnoszeniu wpływów z akcyzy obdarowany partyzanckim przydomkiem "200 gram". Poeta i ponuryk*.Wydał 3 tomiki wierszy: "Słowa śpiącego w cieniu gilotyny"(2001), "Oczy szeroko zamknięte"(2005) oraz "Piąta strona świata" (2009).Pisze także limeryki, fraszki satyry. Jego "plujki" nie oszczędzają nikogo, nie wyłączając autora. * Ponuryk - satyryk piszący satyry tak ponure, ze po ich lekturze tylko siąść i zapłakać.