Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Nasz autor

obrazek

Waldemar Chuk
(ostatnie artykuły autora)

Kilkadziesiąt lat zmaga się z absurdem. Ukończył szkoły, badał odległe wyspy. Dostarczyciel fotografii na najwyższe p...

Mam Prawo Wiedzieć: prawo obywateli do informacji o ich reprezentantach w praktyce

Opublikowano: 07.11.2010r.

- Jesteśmy realistami. Ludzie kierują się bardzo powierzchownymi rzeczami i kampanie wyborcze zazwyczaj również bazują na powierzchowności. Ale prawdą jest też to, że kropla drąży skałę. Osoby, które poznają serwis i docenią jego wartość staną się potencjalnymi ambasadorami bardziej odpowiedzialnych postaw – mówią twórcy serwisu MAM PRAWO WIEDZIEĆ.

 

 

 

Za powstaniem serwisu stoi Stowarzyszenie 61, które swoją nazwą nawiązuje do 61 artykułu Konstytucji. Mówi on o tym, że „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”. Ten konstytucyjny zapis starają się realizować poszczególne państwowe instytucje, oraz Biuletyn Informacji Publicznej.

– To, że zdecydowaliście się na stworzenie serwisu MAM PRAWO WIEDZIEĆ dowodzi, że prawo obywateli do informacji o ich reprezentantach jest słabo egzekwowane.
Marcin Adamski: – Serwis ma sprawić, żeby uczestnicy życia publicznego zechcieli informować o sobie i komunikować się ze swoimi wyborcami i obywatelami. Ma także zachęcić wyborców do poznawania swoich władz, a kandydatów do merytorycznego angażowania się w kampanię. Chcemy wykreować postawę, która jest wyrazem dbałości i odpowiedzialności za to, co się dzieje wokół nas. Zarówno ze strony władzy, która jest zachęcana do większej otwartości i przejrzystości, jak i obywateli, którzy zyskują pomoc w rozliczaniu władzy z jej obietnic.
Anna Czyżewska: – Przykład tego, co robimy? Kilka tygodni temu media nagłośniły sprawę niskiej frekwencji Donalda Tuska podczas głosowań sejmowych. Dziennikarze dotarli do informacji, że w tym roku premier zagłosował tylko trzy razy. W serwisie MAM PRAWO WIEDZIEĆ można znaleźć informacje dotyczące głosowań każdego z posłów. Nie tylko te dotyczące tego, czy byli obecni podczas głosowania, ale także, jaki głos oddali i czy był to głos zgodny z linią partii. Strona Sejmu  zawiera część tych informacji, ale dotarcie do nich nie jest łatwe. Sejm nie zadbał o łatwość nawigacji.
– Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Większość głosowań odbędzie się 21 listopada. W jaki sposób Stowarzyszenie 61 przygotowuje się do tych wyborów?
M.A.: – Przygotowaliśmy narzędzia i dla kandydatów, i dla wyborców. Chcemy zachęcać kandydatów do prezentowania się za pośrednictwem przygotowanego przez nas kwestionariusza doświadczenia i poglądów. Ten dokument jest długo przygotowywanym narzędziem badawczym. Zawiera kilkadziesiąt pytań dotyczących gminy i kilkanaście kolejnych odnoszących się do powiatu i województwa. Wyszliśmy z założenia, że to gmina jest środowiskiem najbliższym mieszkańcom i zmiany w jej ramach dotykają nas najbardziej. Odpowiedzi udzielone przez kandydata w czasie wypełniania kwestionariusza będą publikowane na jego profilu w naszym serwisie. Wyborcom chcemy pokazać, że warto zagłosować bardziej świadomie niż zwykle i dlatego dajemy im odpowiednie narzędzie. Nie  plakat,  partia, piękny uśmiech, czy głos rodziny, ale merytoryczne informacje powinny być podstawą naszych decyzji. Zamieszczona na stronie wyszukiwarka pozwala znaleźć każdego  kandydata i każdą kandydatkę z konkretnej gminy, a następnie, jeśli wypełnili kwestionariusz, zapoznać się z ich doświadczeniem i poglądami na rozwój gminy. Warto podkreślić, że wyszukiwarka pozwala na wyszukiwanie kandydatów ze względu na płeć, wiek, ale także formę kontaktu z wyborcami.
– Dajecie kandydatom możliwość zaprezentowania się. Z 250 tysięcy, którzy wezmą udział w wyborach, z tej szansy dotychczas zechciało skorzystać niespełna 700 (na kilka dni przed publikacją kwestionariusza).
A.Cz.: Na początku warto zadać sobie pytanie, kim jest te 250 tysięcy kandydatów. Warto tu przywołać nasze doświadczenia z podobnego przedsięwzięcia realizowanego przy okazji wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wtedy w całej Polsce kandydowało 1300 osób. Z prośbą o wypełnienie naszego kwestionariusza staraliśmy się dotrzeć indywidualnie do każdego z nich. Kontaktów szukaliśmy za pośrednictwem sieci,  komitetów wyborczych i lokalnych struktur partyjnych. Maile z zaproszeniem do udziału w projekcie wysłaliśmy do około 800 kandydatów. Pozostałe 500 osób, nie tylko nie istniało w internecie, ale przede wszystkim w ogóle nie korzystało z internetu, nie posiadało adresu mailowego, nie było ich na Naszej-Klasie. A nasz projekt zakłada korzystanie z internetu zarówno przez kandydujących, jak i wybierających.
M.A.: – Także tym razem zakładamy, że część kandydatów nie porusza się w świecie internetowym,  więc nie uda nam się do nich dotrzeć. Do pozostałych kandydatów musimy dotrzeć sami, bo PKW nie ma obowiązku publikowania danych kontaktowych do kandydatów. Oczywiście kandydaci mogą zgłaszać się do nas za pośrednictwem naszej strony internetowej, do czego ich bardzo zachęcamy. Liczymy również na wyborców, którzy będą naciskać na kandydatów, by wypełnili kwestionariusz. Wspomniana liczba niespełna 700 osób odnosi się do kandydatów, którzy zgłosili się do nas z własnej inicjatywy. Liczymy jednak na to, że w listopadzie, kiedy ta cała samorządowa burza rozpocznie się na dobre, pojawi się jeszcze wielu kandydatów, którzy zechcą się do nas zgłosić.
A.Cz.: –  Nasz serwis jest przecież kolejnym medium, w którym kandydaci i kandydatki mogą się zupełnie za darmo reklamować.  
– Waszą akcję samorządową reklamują dwa spoty skierowane do wyborców. W ich trakcie zaangażowani wyborcy szczegółowo przepytują kandydata z jego poglądów, planów i znajomości lokalnych problemów. Takie obrazki nie są jednak polską codziennością…
M.A.: – Jesteśmy realistami. Ludzie kierują się bardzo powierzchownymi rzeczami i kampanie wyborcze zazwyczaj również bazują na powierzchowności. Ale prawdą jest też to, że kropla drąży skałę. Osoby, które poznają serwis i docenią jego wartość, staną się potencjalnymi ambasadorami bardziej odpowiedzialnych postaw. Opowiedzą swojej rodzinie, znajomym i grupa takich ludzi będzie rosła. Myślę, że za 10, czy 15 lat będziemy wyraźnie dalej niż teraz.
– W jaki sposób w działania MAM PRAWO WIEDZIEĆ  mogą zaangażować się organizacje pozarządowe?
A.Cz.: – Każdy obywatel może napisać do któregoś z kandydatów i kandydatek, i zasugerować, by zaprezentowali się w naszym serwisie. Kiedy takie działania podejmą organizacje pozarządowe lub inne grupy nacisku, istnieje większa szansa, że kandydaci nie tylko się zaprezentują, ale też zrozumieją potrzebę merytorycznego udziału w kampanii. Namawiamy więc lokalne NGO-sy, żeby przekonywały kandydatów w swoich okręgach do wypełniania naszego kwestionariusza. Istnieje także możliwość zamieszczenia na stronie internetowej linku do naszego serwisu, odsyłającego bezpośrednio do podstrony prezentującej kandydatów i kandydatki z konkretnej miejscowości, gminy, powiatu czy województwa.

Ucho Gdynia Gazeta Świętojańska

Mam prawo wiedzieć . Jeśli masz kłopoty z „odpaleniem” filmu, wejdź tutaj

Ucho Gdynia Gazeta Świętojańska

mam prawo wiedzieć . Jeśli masz kłopoty z „odpaleniem” filmu, wejdź tutaj