W niedzielę mieliśmy okazję posłuchać kawał dobrego, ciężkiego brzmienia w gdyńskim Uchu. Gościliśmy Disfear, Insuiciety i Way To Nowhere. Jak na niedzielny wieczór, liczni fani, pachnący jeszcze wodą święconą i z dźwiękami kościelnych dzwonów w uszach udali się w stronę „Ucha”.
Jako pierwsi w Uchu zagrali Way To Nowhere z Gdańska i nie zawiedli. Mimo, że to zespół świeży, to "poskładany" z doświadczonych już muzyków. Potężny kop po szwedzku - nic dodać, nic ująć.
Foto: Sławomir Rzewuski
Insuiciety to według mnie bardzo niezwykła kapela. Potrafią naprawdę opętać słuchacza swoim brzmieniem. Szczególnie wyrazisty wydaje mi się tutaj perkusista. Wydawałoby się - nic aż tak oryginalnego, ale on jakby rzucał zaklęcia tymi pałkami niczym Harry Potter, hipnotyzując wszystkich dokoła. Podsumowując - zespół na najwyższym poziomie.
Foto: Sławomir Rzewuski
Disfear – d-beatowy wykop ze Szwecji. Każdy kawałek brzmi jak hit, choć niekoniecznie do radia Zet ;) Ogromna dawka energii była mocno widoczna, szczególnie podczas pogo pod sceną. Wokalista sam nie wiedział, czy to jeszcze mosh czy bójka… Jednak mimo tych drobnych nieporozumień, koncert zaliczyć można do bardzo udanych. Niech żałują ci, co zostali w domach by obejrzeć „Brzydulę” odc. 231…
Foto: Sławomir Rzewuski
Więcej zdjęć w galerii:
Disfear, Insuiciety, Way To Nowhere, Ucho, 19 lipca 2009











