Kazik Na Żywo to jedna z najpopularniejszych polskich grup rockowych. Została założona w 1992 przez lidera Kultu Kazika Staszewskiego (śpiew), Adama "Burzę" Burzyńskiego (gitara), Michała "Kwiatka" Kwiatkowskiego (bas) i Kubę Jabłońskiego (perkusja). Początkowo zespół - pod nazwą Kazik – grał utwory z solowych projektów swojego wokalisty. Pierwszą płytę, "Na żywo, ale w studio", grupa wydała w 1994. Pochodzi z niej słynny utwór "100 000 000". W 1995 r. ukazała się druga płyta "Porozumienie ponad podziałami", a cztery lata później kolejna, "Las Maquinas de la Muerte". Ostatnim krążkiem KNŻ jest "Występ" z 2002 r.
Biblii nie rwano, ani nie palono, ale zabawa i tak była przednia. Foto: Tomasz Cieślikowski
W połowie 2000 zespół opuścił Robert Friedrich (zastąpił go Olaf "'Off" Deriglasoff). W 2002 wyszła ostatnia płyta podsumowująca działalność koncertową zespołu - Występ. Ostatni koncert grupa zagrała 23 maja 2004 w Warszawie w Parku Skaryszewskim. Rok później menedżer zespołu, Piotr Wieteska, założył zespół Buldog, do którego zaprosił Kazika Staszewskiego oraz eks-członków Kultu. Grupa na koncertach sygnowanych jako Kazik&Buldog grała oprócz własnych piosenek najbardziej znane utwory KNŻ. Dnia 29 maja 2008 zapadła decyzja o reaktywacji KNŻ . Pierwszy koncert po reaktywacji KNŻ odbył się 14 lutego 2009 w toruńskim klubie studenckim Od Nowa.
Aktualny skład zespołu tworzy trójka założycieli: Staszewski, Burzyński i Kwiatkowski oraz Robert "Litza" Friedrich i Tomasz Goehs - perkusista grupy Kult.
Setlista Kazikowa. Foto: Sławomir Rzewuski
Jak można było się spodziewać i tym razem Kazik z kolegami nie zawiedli swoich licznie przybyłych fanów. „Ucho" dosłownie pękało w szwach, a energia publiczności skraplała się na suficie. Zespół był w doskonałej formie, udowadniając, że reaktywacja była świetnym pomysłem. Kazik, w fryzurze z Silnego Kazika, czyli jako farbowana blondynka, dał swego rodzaju koncert życzeń. Można było usłyszeć takie utwory jak : „Spalaj się", „Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej ", "Łysy jedzie do Moskwy ", „Nie ma litości”. „Przy słowie Świadomość”, „Nie zrobimy wam nic złego, tylko dajcie nam jego”, „Konsument”. Ci którzy mieli szczęście zakupić bilety mogli przekonać się na własne oczy (i uszy) jak KNŻ potrafi rozgrzać atmosferę. Nikt nie powinien być zawiedziony, co najwyżej odwodniony. Co ważne także, koncert nie był kolejnym tasiemcem, w ramach którego kilka średnich zespołów przygrywa przed zespołem najmniej średnim, powodując, że zmęczenie wynikające z oczekiwania zabija resztki percepcji
Litza nie zawiódł: świetnie grał na gitarze i robił dreadowe wiatraki. Foto: Sławomir Rzewuski
Dzień później KNŻ supportowała Plebania. To bardzo dobry pomysł, bo Plebania zasługuje na to, by oglądała ją duża publiczność. To oryginalna, wartościowa muzyka i bardzo rzadka na dzisiejszym rynku dźwięków.
Wiele Wiatrów jak zwykle w indiańskim świecie jęków i okrzyków. Foto: Tomasz Cieślikowski
Mnóstwo świetnych zdjęć w galeriach:
KNŻ w Uchu, 11.06.2009, foto: Sławomir Rzewuski
KNŻ w Uchu, 11.06.2009, foto: Tomasz Cieślikowski
KNŻ i Plebania w Uchu, 12.06.2009, foto: Tomasz Cieślikowski
KNŻ oraz KNŻ i Plebania, 11,12.06.2009, Ucho











