Wczorajszy koncert zaczął od krótkiego wstępu na tematy polityczne. Muzyk po prostu nie mógł się nadziwić, że mamy bliźniaków w Parlamencie – na dwóch najwyższych stanowiskach w kraju. W czasie koncertu kilkakrotnie powracał do tego tematu, wspominając również Ministra Edukacji, który podważa teorię Darwina. Najbardziej chyba jednak zaskoczyło mnie to, że dotarła do niego nawet sława wielkiego Ojca Dyrektora. Swoją wypowiedź Terry Man skwitował szczerym : What the fuck is wrong with you people?!

Żartował również na swój temat, stwierdzając, że dziś ma bad hair day. Zważywszy na to, jaką miał fryzurę :), można się domyślać, jak wielki dystans muzyk ma do siebie i do tego, co robi. Z samego początku usłyszeliśmy Piece Of My Hart i Mercedes Benz Janis Joplin. Utwory trafiły do publiczności, której nie trzeba było już długo rozkręcać. Przy Hey Joe Jimiego Hendrixa i Sweet Home Alabama Lynyrd Skynyrd nikt nie siedział znudzony. Terry bluesowo zaakcentował swój występ utworem Muddy Watersa Hoochie Coochie Man, czym zadowolił niejednego swojego fana. Wszystkie jego aranżacje charakteryzuje specyficzny styl wykreowany m.in. poprzez grę na gitarze przy użyciu palców. Taki sposób grania nadaje bowiem miękkie, nieco stłumione brzmienie. Obdarzony jest bardzo silnym głosem. Momentami oddalał się od mikrofonu i potrafił śpiewać na tyle głośno, że grający w tle zespół nie zagłuszał go.

Rozbawił publiczność stwierdzeniem, że muzycy którzy z nim występują grają z miłości dla muzyki, ponieważ on sam płaci im niewiele. Publicznie przyznał się również do tego, że lubi Britney Spears. A generalnie to w ogóle lubi kobiety, które wystawiają swoje brzuszki na pokaz. Nie tylko dzięki takim wyznaniom zyskał sympatię publiczności. Cały czas miał z nią dobry kontakt. Często skandował podczas utworów, wychodził na salę i przysiadał się do stolików.

Dla urozmaicenia koncertu w pewnym momencie muzyk pożyczył bas od Łukasza Gorczycy i akompaniował perkusji. Chwilkę później perkusista, poproszony przez gwiazdę wieczoru, wygrywał rytm na krześle po środku sceny. Takie właśnie pomysły tworzą ciekawe widowiska, które zapadają w pamięci. Dzięki temu nie tylko zyskuje się sympatyków, ale gwarantuje sobie również pełną salę podczas następnego koncertu.

Bardzo profesjonalnie zaprezentował się Łukasz Gorczyca, którego mieliśmy okazję słuchać i oglądać miesiąc temu w Pokładzie przy okazji koncertu Roba Tognoniego ( kliknij, by przypomnieć sobie relację ). Wczorajszego wieczoru również popisał się szybkim solo, zagranym tak dynamicznie, że niektórym spadły przysłowiowe kapcie z nóg.

Po koncercie można było kupić płyty CD i DVD gwiazdy wieczoru, porozmawiać chwilkę z samym artystą, a także otrzymać autograf. Kiedy o niego poprosiłem, Terry Man spojrzał na moje notatki, spytał, czy jestem z gazety, a następnie napisał specjalną dedykację...

No to już wiemy, skąd taka najs relacja Jakuba:) (przypis: Redakcja)
Wczorajszy wieczór to kolejny wieczór spędzony na koncercie bluesowym w Pokładzie, który zaliczam do bardzo udanych. Taki koncert na zakończenie tygodnia pozwala naładować się pozytywnie na całe kolejne siedem dni. A przecież nic nie daje tak silnego zastrzyku energii jak blues grany przez najlepszych...
Kuba Pawłowski
Terry Man, 29 lipca, Pokład, Skwer Kościuszki.
Pokład w Gazecie Świętojańskiej w 2007 roku:
KRZAK na Pokładzie – kolejna muzyczna uczta w gdyńskim klubie, 16 lipca 2007
John ”Broadway” Tucker - legenda bluesa w Gdyni, 9 lipca 2007
24 czerwca Rob Tognoni wszedł na Pokład w Gdyni
Justyna Steczkowska na Pokładzie
Randy Becker na Pokładzie, czyli relacja improwizowana z lekkimi ciągotami ku free jazzowi:), 29 maja 2007











