Grający od 2003 roku zespół promuje pierwszy album "Time Must Have A Stop" i płynie na swojej szczęśliwej fali, dając przez ostatnie trzy lata 60 koncertów.
Foto: Waldemar Chuk
Po krótkiej przerwie technicznej, jak burza z błyskawicami, przetoczył się Black River. To profesjonaliści w robieniu hałasu i dobrej zabawy z charyzmatycznym wokalistą na przodzie. I nawet, pomimo tendencji obserwowanych na podobnych wydarzeniach, że ludzie przychodzą na koncert głównie posłuchać, a nie skakać, znalazło się kilkudziesięciu chętnych do pogowania. Na zespół składają się członkowie innych projektów. W składzie Black River grają: Orion na basie (Behemoth, Dimmu Borgir, a wcześniej w Vader), Daray na perkusji, Taff (Rootwater), gitarzysta Kay (Neolithic) oraz zabawowo nastawiony drugi gitarzysta Art. Black River chwalił się wydanym w maju tego roku krążkiem "Black River".
Foto: Waldemar Chuk
Rozgrzana publika była gotowa na wielki finał, zespół Unsun, gwiazdę tego wieczoru, i... poszła do domu!!! Wystarczyły pierwsze utwory, aby ludzie dostrzegli, że tracą czas. Że z tego nic dobrego nie będzie. I mieli rację.
Zespół Unsun ma, wydawało się, wszystko potrzebne do tego, aby być dobrym. Doskonały gitarzysta, były członek prawdopodobnie najbardziej znanego polskiego zespołu na świecie, czyli Vadera (wystarczy przekonać się o tym, wchodząc do sklepu muzycznego gdziekolwiek na świecie) Maurycy "Mauser" Stefanowicz, doskonały basista Filip "Heinrich" Hałucha, niezła sekcja rytmiczna Vaaver'a...
Foto: Waldemar Chuk
Niestety mają również wokalistkę Ayę. Można przeczytać w różnych miejscach, że dziewczyna jest obdarzona niezwykłym głosem. Zgromadzeni w klubie z pewnością nie mogą tego potwierdzić. Jakim głosem? Gdzie jest ten głos?
Ktoś mógłby przyczepić się do braku umiejętności klubowych fachowców od dźwięku, ale wielokrotnie słyszałem pochwały pod ich adresem na innych koncertach, więc to raczej nie to. Poza tym zespoły grające przed Unsun było słychać dobrze.
Wokalistka Aya głosu po prostu nie ma. Czy jest to niewyrobienie, zespół jest debiutantem, czy brak fizyczny, nie wiem. Zarówno moim, jak i innych zawiedzionych osób zdaniem, jeśli zespół szybko nie rozwiąże tego problemu, musi przyzwyczaić się do braku aplauzu i pustych sal.
Zespół Unsun promuję jeszcze ciepłą, debiutancką płytę "The End Of Life".
Więcej zdjęć z koncertu w:
Tekst i foto: Waldemar Chuk
Votum, Black River, Unsun, Ucho, 3 grudnia 2008











