Ola Domarus
Już od tygodnia nastawiałam się na koncert najwspanialszego łódzkiego zespołu, który miał się odbyć w Gdyni 12 listopada br. w klubie muzycznym Ucho. Gdyby tego było mało, postanowiłam i Was, drodzy Czytelnicy, obdarować możliwie najbardziej szczegółową relacją z tego wydarzenia. Wszak nie co dzień trafia się TAKI koncert… Rozmowy z managerem, telefony z road managerem i z właścicielem klubu- załatwione było wszystko. Mieliście otrzymać cud-wywiad i okraszone muzyczną boskością autografy ;). Jednak jak to w życiu bywa- złośliwość rzeczy martwych…
O umówionej godz. 18 zjawiłam się przed klubem, po czym serdecznie poinformowano mnie, że Rogucowi (dla niezorientowanych- Piotr Rogucki jest wokalistą) „wyskoczyła” próba w Warszawie, a zespół sam, bez swojego lidera, nie udziela wywiadów. No i klops…
Ale nie martwcie się! Jestem dzielna! Natknęłam się na niego o 19:55 w drodze do szatni i absolutnie bezpardonowo zaczepiłam;) Dlatego „don’t worry be happy” (jak śpiewał Bobby McFerrin), bo już wiem, że przy okazji następnego koncertu Comy w Uchu, porozmawiam sobie z chłopcami odpowiednio długo.
Po otarciu łez stwierdziłam, iż będę się dobrze bawić. Ludzie przybyli tłumnie (nie było szans kupna biletu przed występem), więc musiało być klimatycznie. Ze względu na opóźnienie, jako suport zagrali Wredrock, czyli lokalny band. Publika kulturalnie wysłuchała tego, co zespół miał do zaprezentowania, ale nikt nie ukrywał, na kogo tak naprawdę czeka. W końcu o 21:25 się zaczęło… na samo dzień dobry „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków” (a jakżeby inaczej!). W tej chwili miałam wrażenie, jakby Ucho stanowiło energetyczne epicentrum świata. Następnie „Pierwsze wyjście z mroku” i już wiadomo było, że na całe szczęście, Coma nie skupi się tylko na najnowszej płycie. Nie będę opisywała Wam całej listy koncertowej, ale uwierzcie- niech żałuje ten, kogo nie było!
W pewnym momencie, między kawałkami, Roguc powiedział nam, ze w zasadzie koncertu nie powinno być, gdyż wokalista ma zapalenie krtani, ale będą grali do ostatniej kropli krwi! To się nazywa poświęcenie! Naprawdę, Piotr zasługuje na wielki szacunek, bo ani w jednym momencie nie dał po sobie poznać, jak wiele siły (i zdrowia) go ten koncert kosztuje. Oprócz oczywistych walorów muzycznych, Coma wykazała się doskonałą wręcz komunikacją z fanami. Wszelkie apele lidera odbierane były z entuzjazmem (swoją drogą czy można się było spodziewać innej reakcji?). W czasie „Schizofrenii” półnagi Piotr rzucił się na tłum, który poniósł go, niczym mistyka. Idealna piosenka, idealne rozegranie sytuacji, rzec by się chciało;)
Ponadto przez cały koncert na wielkim telebimie ukazywały się wszelkiego rodzaju wizualizacje i filmiki. Między innym z lubością można było zasłyszeć słynny „brek dans” pierwszego mulata RP ;) Nie mniej jednak, moim ulubionym był motyw „super partii”. Dla niedoinformowanych śpieszę z szybkim wyjaśnieniem, że w niektórych piosenkach Comy („Tonacja”,„Nie wierzę skurwysynom”) ogólna sytuacja w pięknym kraju nad Wisłą przedstawiona jest dość kontrowersyjnie, acz przejrzyście (zapraszam do posłuchania). Dlatego też, ogólny śmiech na sali wywołały słowa Roguca o uczciwym rządzie i super partiach;) A oto, co przedstawiono na telebimie (enjoy it!):
I jak tu ich nie uwielbiać?
Niestety nadszedł ten smutny moment, w którym zabrzmiała ostatnia piosenka…oczywiście nikt nie pozwolił Comie tak szybko opuścić lokalu;) Owszem, kazali się dłuuuuugo prosić o bis, ale dla „Leszka Żukowskiego” warto było zdzierać gardło i zaklaskiwać dłonie. Po trzech dodatkowych piosenkach i spędzeniu 135 minut na scenie, zespół wśród ogólnej rozpaczy zakończył koncert, zapraszając na after party w Pięknych, młodych i bogatych ;). Na nieszczęście nie dane mi było dołączyć (przeklęta klasa maturalna! :P ).
To już jest koniec, nie ma już nic… Na kolejny koncert trzeba będzie pewnie troszkę sobie poczekać…ale dla przyszłego wywiadu JEST WARTO.
Od Redakcji
Dziękujemy Oli za niezwykły wysiłek i fajny text. Jesteśmy wstrząśnięci nieobecnością naszej dziennikarki na after party. Sprawę postaramy się wyjaśnić niezwłocznie i wyciągnąć najdalej idące konsekwencje.
_______________________________
COMA, 12 listopada 2006 r, Klub Muzyczny Ucho, ul. Św. Piotra 2, www. ucho.com.pl











