MOGLIŚMY MILCZEĆ I SIEDZIEĆ W CISZY.
MOGLIŚMY ZAMKNĄĆ OCZY I NIE PATRZEĆ
ale nie wyobrażamy sobie życia bez wiary, że nie możemy zmieniać naszego świata. Przez te wszystkie lata spędzone razem mamy świadomość, że nie idziemy sami, a to co robimy nie jest obojętne dla tych kilku będących w ciągłej podróży,
KTÓRA TRWA JUŻ XX LAT
Tak, tak... W piątek 25 maja 2007 roku w sławnym klubie muzycznym Ucho odbył się oryginalny koncert jakże kontrowersyjnego zespołu jakim jest Włochaty. Gdynia była jednym z 9 miast w Polsce, gdzie miało być świętowane XX lat buntu i miłości, tj. istnienia Włochatego.
W Gdyni zespół Paulusa i spółki wystąpił z WC, Świadomością oraz gościem specjalnym Upside Down. Nie zabrakło również performancu przedstawionego przez Wichra i Pietruhę.
Koncert zaczął się z ponad godzinnym opóźnieniem (bunt wobec schematów?). Jednak po tym „chwilowym” oczekiwaniu Świadomość wyszła na scenę wyróżniając się znacząco pośród innych bandów występujących tego wieczoru. Zamiast punku, którego się wszyscy chyba spodziewali zaprezentowali oni... rege. Występ ich jednak był dosyć przyjemny, pomijając oczywiście chwile nudy, gdyż wydawało się, że dla fanów punka Świadomość była chyba zbyt mało agresywna i buntownicza. Uspokajające rytmy nie były chyba tym, czego ludzie w klubie oczekiwali. Ale po pierwszym szoku niewielka garstka ludzi, która znajdowała się w Uchu zaczęła bujać się w rytm muzyki dredziarzy, zwłaszcza po wykonaniu przez nich Credo Włochatego...

Świadomość @ fot: Pucha
Gdy grały następne dwa zespoły: WC i Upside Down niestety wyszłam ponieważ po pierwszych piosenkach obu grup doszłam do wniosku, że to nie dla mnie. Było zbyt głośno, jednolicie, bezideowo oraz ohydnie. To ostatnie jednak nie z powodu zespołów, ale z powodu fanów. Wielcy czterdziestoparoletni faceci myślący, że nadal są młodzi i niesamowici, słuchający w swej młodości czystego punku sami bawili się zapewne dobrze. Jednak wylewanie na innych, również na zespoły, hektolitrów piwa było naprawdę niemiłe. Po paru utworach na podłodze powstało wieeelkie piwne jezioro, w którym taplali się ci super-fani. Na dodatek zahipnotyzowani przeszłością próbowali wspiąć się na barierki i skakać na publiczność... Nie wiem czy ktoś był w stanie ich unieść. I jeszcze ciągle krzyczeli „Heavy metal”. Bezsensu. Chyba tylko niesamowity entuzjazm gitarzysty WC mógł zneutralizować to zachowanie. 
WC @ fot: Pucha
Tuż przed występem Włochatego na scenie pojawiły się dwie osoby: Wicher i Pietruha. Na początku jeden z nich czytał różne wycinki z Bravo, co miało chyba rozbawić widownię, ale wprawiło to w jeszcze lepszy nastój tylko upitych fanów, o których pisałam wcześniej. Następnie odegrali kilkuminutową scenę na podstawie piosenek Włochatego, które słychać było w tle. Wyszło to naprawdę interesująco a ich interpretacja piosenek była niesamowita. W sumie szkoda, że tak krótko wystąpili, co moim zdaniem było spowodowane tym, że robiło się już naprawdę późno, a musiał wystąpić przecież jeszcze jeden zespół, na który czekały już dziesiątki fanów znajdujących się w Uchu.
Włochaty @ fot: Pucha
Kiedy na scenie wyszedł Włochaty wszyscy wiedzieli, że zaraz zacznie się coś niesamowitego. Każdy krok niesie pokój, Credo, Tupac Amaru, Guernica, Wola życia wola działania i inne... To było coś, na co wszyscy czekaliśmy. Zabrakło jednak niektórych utworów takich jak Uniesiony dumą, ale nie można mieć przecież wszystkiego! Koncert był naprawdę dobry. Paulus swoim głosem wprowadził wszystkich w trans. Cały zespól dał z siebie wszystko. Szkoda jednak, że grali tak krótko. Spodziewać by się można dłuższego występu z powody dwudziestolecia. Bo co to jest 1,5 godziny?!. Pod koniec koncertu śpiewali już wszyscy. Nie tylko zespół, nie tylko fani. Na scenie pojawili się ludzie z innych kapel. Powstała taka powiedzmy rodzinna atmosfera, typowa dla koncertów na „z jakiejś okazji”. Włochaty zagrał dwa bisy, ale dla fanów to i tak było za mało. Dla nich mogliby stać na scenie, śpiewać i nigdy nie skończyć...

Włochaty @ fot: Pucha
Kiedy słyszysz o ANARCHII coś cię śmieszy, coś cię bawi
bo wiesz, że coś takiego nie istnieje.
Że to bzdura wymyślona przez idiotów dla idiotów.
A czasami nawet kojarzysz to z faszyzmem.
A dla mnie jest to symbol, coś w co wierzę.
Co być nie może a co trzyma mnie przy życiu.
Bo ty masz swój kraj, ład i porządek.
Ja mam wolność w moim sercu - tylko tyle.
Marta Zamorowska
Zapraszamy do galerii - zdjęcia zrobione przez Puchę: FOTO
Kilka słów od Redakcji: Włochaty jest zespołem wyjątkowym na naszym ubożuchnym rynku muzycznym. Jego wyjątkowość to przede wszystkim ideolo: żywe, bezkompromisowe i, pewnie trochę, naiwne, ale też jeszcze bardziej piękne przekonanie, iż sztuka może nieść ze sobą przesłanie dodatkowe. Polecamy ich stronę:
tutaj
Świetny jest też clip Rewolucja:
Po pięknym okresie “pierwszego” Jarocina ideolo w polskiej muzyce pojawia się z rzadka. Natomiast TAM wielu artystów wypowiada się i samemu i za pomocą swej sztuki w najważniejszych sprawach. Jednym ze swoistych „ojców” duchowych takiej postawy jest wciąż aktywny i szalony Neil Young. Pisaliśmy o nim sporo – koniecznie wejdźcie tutaj
Z frontu ideolo mamy dobrą wieść: reaktywowała się RAGA! Zack wrócił, były już koncerty a my czekamy na nowe wieści o RATM niecierpliwie zaglądając na : http://www.ratm.net/
Wideo z najnowszych koncertów RAGI są na okrutnym poziomie technicznym, zamieszczamy więc coś starego i klasycznego:
Obudźta się więc, choć na chwilkę. Choćby w przerwie między Tańcem z gwiazdami i Plebanią:)))
WłOCHATY, UPSIDE DOWN , WC, ŚWIADOMOŚĆ, PERFORMANCE.. 27 maja, Ucho, ul.św.Piotra 2, www.ucho.com.pl
Ucho w Gazecie Świętojańskiej w 2007 roku
Punk's not dead - No Means No w Uchu, 30 kwietnia 2007
Punk patriotyczny i mistyczny. Armia i Lao Che w Uchu, 13 kwietnia 2007
Dark Independent w Gdyni, 2 kwietnia 2007
Indios Bravos, 24 marca 2007
Param pampam param pampam : Mamani Keita w Uchu. Muzyczne wydarzenie w Gdyni, 17 marca 2007
Highway to Hell. Mystic Tour 2007 w Uchu, 11 marca 2007
Świetny weekend w Uchu, 5 marca 2007
Kombajn do zbierania kur po wioskach w Uchu: wywiad i relacja, 21 lutego 2007
Wielkie joł, czyli Tede w Gdyni, 7 lutego 2007











