Autorką tekstu jest Ola Chamczyk
Wczorajszy koncert w gdyńskim klubie Anawa nie był raczej znaczącym wydarzeniem w historii zespołu – publiczność pod względem liczebności zawiodła chyba oczekiwania artystów i trudno się temu dziwić. Mimo że muzyka, jaką gra Le Mon okazała się dla mnie miłą niespodzianką, wadą koncertu była kiepska jakość nagłośnienia – całkiem dobra perkusja i gitara zagłuszały niemal całkowicie wokalistę. Uniemożliwiało to zrozumienie tekstów, które mogłyby przecież okazać się dużym atutem zespołu.

Foto: Ola Chamczyk
Jak mówi wokalista zespołu, Tomek Syguda, grupa od niedawna, po zmianach w składzie (na instrumentach perkusyjnych gra obecnie Piotr Abraham) i nazwie, zaczęła od nowa pracować nad swoim repertuarem do debiutanckiego albumu, który powinien pojawić się przed końcem bieżącego roku. W najbliższym czasie muzycy zapowiadają ponadto teledysk do piosenki „Turn back”.
W skład Le Mon, poza wokalistą Tomkiem Sygudą i grającym na perkusji Piotrem Abrahamem, wchodzą również gitarzysta Marek Kaczerzewski i basista Paweł Zagórski (na zdjęciu).

Foto: Ola Chamczyk
Droga na szczyt łatwa nie bywa. Le Mon może mieć spory problem z przebiciem się przez masę puszczanego w komercyjnych rozgłośniach radiowych muzycznego kiczu – zespół ze swoim wizerunkiem nie do końca pasuje do aktualnych kanonów popkultury i trudno ocenić, czy to pozytywna, czy negatywna cecha. Pozytywna na pewno w takim sensie, że ich muzyka nadaje się do słuchania (czego o większości hitów popularnej muzyki powiedzieć nie można), negatywna przez to, że może utrudnić grupie osiągnięcie medialnego sukcesu.

Foto: Ola Chamczyk

Foto: Ola Chamczyk

Foto: Ola Chamczyk
Le Mon, Anawa , Gdynia, ul. Warszawska 5, 12 września 2008











