Ich dźwięki to przede wszystkim Piotr Banach, były gitarzysta Heya i pomysłodawca przedsięwzięcia oraz Gutek - głos i twarz – znany z projektów Overmind, Abradab czy Kaliber 44. Rozpoczęli działalność w roku 1996, ale dopiero kolejne milenium przyniosło im pierwsze sukcesy. I tak w 2005 zagrali koncert w Szczytnie na Hunterfeście [ach, ten zachód słońca], a rok później pojawili się na dużej scenie na Przystanku Woodstock.
Z nadzieją pojawiłem się 24.03.2007 w gdyńskim klubie Ucho, mając wciąż w pamięci ich występy na dużych scenach. I szczerze – nie zawiodłem się. Sam koncert był naprawdę dobry. Publiczność dopisała zdecydowanie mniej, ale to wina jej średniego wieku i tego, że dziewczyny miały zbyt piskliwe głosy. Jest to moja subiektywna opinia. Wracając jednak do samego widowiska – nie zabrakło największych przebojów Indiosów takich jak Czas spełnienia czy Tak to tak. Podczas występu pojawił się też specjalny - Alicja Janosz - ku zdziwieniu większości przybyłych na koncert. Wykonała ona wraz z Gutkiem utwór Będzie dobrze. Eksperyment powiódł się, szkoda jednak, że zwyciężczyni pierwszej edycji Idola nie miała zbyt dużego pola do popisu. Przed ostatecznym zejściem ze sceny kapela pojawiła się jeszcze dwukrotnie na bis. Myślę, że zespół jak i publiczność wracali do domu zadowoleni. Warto było przyjść i posłuchać zespołu po półrocznej przerwie. Wolę ich jednak w plenerze i to o odpowiedniej porze dnia. Indios Bravos przy zachodzie słońca to połączenie niemal idealne, którego nie zastąpi żaden klubowy show.
Grzegorz Rekowski
Indios Bravos - 24 marca 2007
Klub Ucho, ul. św.Piotra 2, www.ucho.com.pl











