Świętojańskie wideo

Teatr na nowe czasy: Komuna//Warszawa, Paradise Now? Remix Living Theatre

Wiedżmin w Teatrze Muzycznym w Gdyni: fragment próby medialnej

Śpiewający Aktorzy 2017: Katarzyna Kurdej, Dziwny jest ten świat

Barbara Krafftówna W Gdańsku

Notre Dame de Paris w Teatrze Muzycznym w Gdyni: Czas katedr




Arka Gdynia

Lechia Gdańsk

Bałtyk Gdynia

Asseco Prokom Gdynia

Trefl Sopot

Lotos Gdynia

Atom Trefl Sopot

TPS Rumia

Trefl Gdańsk

Vistal Łączpol Gdynia

Arka Rugby Gdynia

Lechia Rugby Gdańsk

Ogniwo Sopot

Lotos Gdańsk

"Czas na dymisję, nie chcemy być pośmiewiskiem"

Opublikowano: 05.03.2011r.

Przeglądając statystyki wydaję mi się, że było to najlepsze spotkanie rozegrane przez nas na terenie Rumi - stwierdził po porażce z MKS trener Jerzy Skrobecki. - Momentami zespół z Rumi zagrał dzisiaj naprawdę dobrze - zgodził się z nim Waldemar Kawka.





Rumianki przegrały 14., kolejny mecz z rzędu, a zdenerwowani kibice skandowali na trybunach hasło: Czas na dymisję, nie chcemy być pośmiewiskiem. Relacja z meczu za sportowymi faktami i zapis konferencji pomeczowej za siatka.org

Przed pierwszym gwizdkiem rumianki były skazywane na sromotna porażkę, ich rywalki kroczą bowiem od zwycięstwa do zwycięstwa, a zatrzymać zdołały je jedynie wicemistrzynie z Muszyny. Różnica potencjałów pomiędzy muszyniankami i rumiankami jest oczywista, więc TPS nie był stawiany w roli faworyta nawet do wygrania seta. Takie zapowiedzi potwierdziły pierwsze akcje spotkania, w których gospodynie wyglądały na trochę zagubione (0:4). Mimo że dąbrowianki pomogły im zniwelować straty do dwóch punktów, to coś stało się z drużyną Jerzego Skrobeckiego podczas pierwszej przerwy technicznej. Na parkiet wyszła bowiem odmieniona, ale w negatywnym znaczeniu tego słowa (4:11). Zmiany w szeregach gospodyń przyniosły oczekiwany skutek, ich gra stała się bardziej poukładana, przez co walka toczyła się punkt za punkt, ale wizualnie lepiej prezentowały się przyjezdne. Druga przerwa techniczna znów źle wpłynęła na TPS (11:16, 11:22). Zagłębiaczki rozpędziły się na kontrach, a największe brawa należą się Izabeli Żebrowskiej, która bezlitośnie punktowała rywalki. Premierowa odsłona zakończyła się wysokim zwycięstwem Tauronu MKS (15:25).

Porażka zmobilizowała gospodynie, które drugiego seta rozpoczęły od asa serwisowego i bloku (2:0). Było to ich pierwsze prowadzenie w meczu, ale dobra passa skończyła się równie szybko jak przebudziły się Zagłębianki (2:4). Tym samym rozpoczęły one marsz po wygraną. Jerzy Skrobecki znów na początku partii dokonał zmiany rozgrywających, na parkiecie przy stanie 5:9 pojawiła się Alicja Leszczyńska. Tym razem zaprezentowała się ona o wiele lepiej, po jej punktowej zagrywce TPS zniwelował bowiem straty do dwóch "oczek" (10:12). Co więcej, bardzo dobrze kierowała grą swojego zespołu, niejednokrotnie gubiąc blok MKS-u. Gra się wyrównała, ale nie miało to wpływu na wynik, dąbrowianki były minimalnie lepsze w sztuce siatkarskiej, dzięki czemu utrzymywały bezpieczną minimum trzypunktową przewagę. Dąbrowianki wykorzystały już pierwszą piłkę setową, a to za sprawą udanej akcji duetu Izabela Żebrowska-Ivana Plchotova (18:25).

Mimo że rumianki obudziły się do walki, to wszystko wskazywało, że trzeci set będzie zarazem ostatnim. Jednak po raz pierwszy w meczu początek odsłony był zacięty nie tylko na boisku, a przede wszystkim w wyniku - gra toczyła się atak za atak, punkt za punkt. Trzy nieporozumienia w dąbrowskich szeregach dały TPS-owi prowadzenie (7:4). W ataku szalała Agnieszka Starzyk-Bonach, którą wreszcie wsparły koleżanki, a to od razu znalazło swoje odzwierciedlenie w rezultacie. Trener Waldemar Kawka próbował ratować tę partię podwójną zmianą, ale nie przyniosły one żadnej poprawy gry jego zespołu (14:8). W poczynania Zagłębianek wkradła się nerwowość, co tylko ułatwiało grę ich rywalkom, pewnie zmierzającym do wygranej. Po bloku na Żebrowskiej szkoleniowiec MKS-u próbował jeszcze wskrzesić w swoich podopiecznych wiarę w powodzenie w tej odsłonie, ale wynik mówił sam za siebie (23:18). Partię wygrał TPS (25:21).

Czwarty set był szansą dla rumianek, które mogły dobić swoje rywalki, doprowadzając do tie-breaka, w którym wszystko byłoby możliwe. Pierwsza akcja potwierdziła taki scenariusz, Ewelina Toborek zablokowała bowiem Joannę Staniuchę-Szczurek (1:0). Początek znów był zacięty, a wynik oscylował w okolicach remisu. Gdy Adlun Mayrelis Martinez popisała się kolejnym efektownym, a co najważniejsze efektywnym, atakiem wydawało się, że emocje będą towarzyszyć tej partii do końca (8:8). Jednak w tym momencie Zagłębianki wrzuciły wyższy bieg, co zdeprymowało ich rywalki, które stanęły. Dokładając do tego żółtą kartkę dla Jerzego Skrobeckiego za dyskusje z sędziami, otrzymujemy wysoką przewagę MKS-u (8:15). Kibice TPS-u również chcieli mieć swój udział w meczu, więc przy stanie 11:21 z trybun dało się usłyszeć gromkie wołanie "Czas na dymisję, nie chcemy być pośmiewiskiem". Taki "doping" na pewno nie pomagał ani siatkarkom, ani szkoleniowcowi. Nie dziwi więc, że ta odsłona zakończyła się szybkim zwycięstwem przyjezdnych (13:25).

Sandeco EC Wybrzeże TPS Rumia - Tauron MKS Dąbrowa Górnicza 1:3 (15:25, 18:25, 25:21, 13:25)

TPS: Anna Brodacka, Dorota Pykosz, Ewelina Toborek, Natalia Ziemcowa, Adlun Mayrelis Martinez, Agnieszka Starzyk-Bonach, Michalina Jagodzińska (libero) oraz Alicja Leszczyńska, Ewelina Mikołajewska, Izabela Hohn.
MKS: Lucie Muhlsteinova, Izabela Żebrowska, Małgorzata Lis, Ivana Plchotova, Joanna Staniucha-Szczurek, Elżbieta Skowrońska, Krystyna Strasz (libero) oraz Agata Karczmarzewska-Pura, Marta Haładyn, Matea Ikić, Natalia Kurnikowska.
MVP: Izabela Żebrowska (Tauron MKS Dąbrowa Górnicza)
Sędziowali: Barbara Krzywda (pierwszy) oraz Jarosław Makowski (drugi)
Widzów: 350

Joanna Staniucha-Szczurek (kapitan Tauron MKS Dąbrowa Górnicza): - Cieszę się, że udało się nam zdobyć tutaj trzy punkty ponieważ, ta zdobycz zapewni nam dalszy spokój. Dzięki temu zwycięstwu wskoczyliśmy na czwarte miejsce. Zespół z Rumi pokazał się dzisiaj naprawdę z bardzo dobrej strony. Grał walecznie i postawił nam wysoko poprzeczkę, także mecz był dla nas ciężki. Nie ukrywam, że zmęczenie co raz bardziej daje nam się we znaki, bo jednak rozgrywamy ostatnio tych meczy bardzo dużo, a nie chcę myśleć co będzie dalej (śmiech). Podsumowując cieszymy się ze zwycięstwa i myślimy już o meczu z Organiką.

Dorota Pykosz (kapitan Sandeco EC Wybrzeże TPS Rumia): - Myślę, że mecz mógł się podobać, bo walczyłyśmy. Niewątpliwie szkoda tego czwartego seta. Dziewczyny były bardzo zmotywowane i skoncentrowane. Od samego początku było widać, że chcą wygrać i wziąć wszystko. Niestety wynik mówi sam za siebie. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie co raz lepiej. Dziś wygrałyśmy jednego seta, może za tydzień będą to dwa sety, a może zwycięstwo. Liczymy w końcu na szczęście i chciałybyśmy aby uśmiechnęło się ono do nas, a nie do przeciwnika.

Waldemar Kawka (trener Tauron MKS Dąbrowa Górnicza): - Dla nas najważniejsze są trzy punkty po które przyjechaliśmy i tak naprawdę to była walka z własnymi słabościami. Ostatni tydzień był dość intensywny, ponieważ graliśmy pięć setów w niedzielę i pięć w środę. Podróżujemy bardzo dużo więc zmęczenie się nawarstwia. Momentami zespół z Rumi zagrał dzisiaj naprawdę dobrze. Zanosiło się, że czwarty set będzie trudniejszy. Całe szczęście, że kilka akcji po naszej stroniepozwoliły na to, że nasza przewaga zaczęła się powiększać, a zespół z Rumi przestał grać. Wierzę, że TPS wzorem Gedanii sprzed dwóch lat jeszcze nie powiedział ostatniego słowa i nadejdzie taki moment w którym zacznie wygrywać, czego im szczerzę życzę.

Jerzy Skrobecki
(trener Sandeco EC Wybrzeże TPS Rumia): - Przede wszystkim chciałem pogratulować zwycięstwa i awansu w tabeli drużynie z Dąbrowy Górniczej, która jest jedną z czołowych ekip w ostatnich kilku latach. Przeglądając statystyki wydaję mi się, że było to najlepsze spotkanie rozegrane przez nas na terenie Rumi. Graliśmy przeciwko drużynie, która ma bardzo dużo atutów. Wystarczy spojrzeć tylko na ich skład, a znajdziemy tam siedem dziewczyn, które grają lub grały w reprezentacji. W związku z tym muszą one prezentować wysoki poziom sportow. Chcieliśmy wygrać jeszcze kolejnego seta, niestety zabrakło nam odrobinę koncentracji i szczęścia, żeby doprowadzić do tie-breaka. Na sam koniec chcę podziękować dziewczynom za to, że rozegrały dziś dobry mecz.